poniedziałek, 30 listopada 2015

Snickers wegański

Witajcie!
Dziś bardziej na słodko, baton lub lody(zależy od Was) o smaku snickersa. To też szybki deser, wystarczy najpierw namoczyć daktyle przez noc, a potem poświęcić maksymalnie 20 minut na jego przygotowanie. Można do włożyć do zamrażarki i mieć snickersowe lody, dzięki dużej zawartości tłuszczu w orzechach są one kremowe, nie ma kryształków lodu... Aby otrzymać baton, masę najlepiej zostawić w lodówce na całą noc, wtedy nic nie będzie się rozlatywać i będziemy mogli cieszyć się jego wspaniałym smakiem! Snickers w zasadzie składa się tylko z 5 składników: odrobiony wody, orzeszków ziemnych, czekolady, soli i daktyli, więc jest zdecydowanie zdrowszy od tradycyjnego batona(a przy okazji smaczniejszy :) ). Zamiast orzeszków ziemnych można użyć obranych migdałów, ale według mnie z samymi orzeszkami ziemnymi jest smaczniejszy i paradoksalnie bardziej podobny do oryginału.


Składniki:
10-12 namoczonych przez noc daktyli(razem z wodą)
szklanka orzeszków ziemnych niesolonych
tabliczka (100g) gorzkiej czekolady
1/3 łyżeczki soli 

Najpierw należy rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej. Podczas gdy czekolada będzie się rozpuszczać, zmielić połowę orzeszków na mąkę(częściowo może zrobić się z tego masło, ale to nie przeszkadza, ważne, żeby były też kawałki orzechów). Masę przełożyć do miseczki i zblendować daktyle, razem z częścią wody, tak, żeby powstała gładka pasta, bez grudek. Mniej więcej połowę daktylowego karmelu wymieszać z mąką z orzechów i posolić, drugą połowę wymieszać z pozostałą połową szklanki całych orzeszków. Na dno naczynia wyłożonego papierem do pieczenia wylać warstwę czekolady, wyrównać i włożyć na 5 minut do zamrażarki. Po tym czasie na czekoladę nałożyć "nugat", orzeszki w karmelu i zalać czekoladą dbając o to, żeby także brzegi były nią posmarowane. Włożyć do zamrażarki lub lodówki na kilka godziny, później kroić na batony. 
Jeśli chodzi o naczynie, ja użyłam kwadratowego o przekątnej około 10 cm i baton wyszedł mi dość wysoki, więc spokojnie można użyć nieco większego naczynia.

Smacznego!

sobota, 28 listopada 2015

Klopsiki (Matzah Ball) i śmietankowy sos koperkowy

Witajcie!
Dzisiaj przepis trochę tradycyjny, a trochę zmodyfikowany pod taki domowy, polski obiad. Oryginalny przepis na te klusko-klopsiki pochodzi z kuchni żydowskiej, jedzone są w zupie, rosole drobiowo-warzywnym. Matzah Ball to coś pomiędzy kluską, a klopsem drobiowym, wykonane są ze sproszkowanej, zmielonej macy, jajek, tłuszczu, przypraw i wody. Są bardzo proste, szybkie i moim zdaniem spokojnie mogą służyć jako klopsiki, a nie kluski. Są dość zbite, ale mięciutkie, po ugotowaniu częściowo zachowują swoją ziarnistą konsystencję, zachowują się praktycznie tak samo jak mięsne klopsy. W krajach(lub miastach) gdzie kuchnia żydowska jest bardziej popularna można znaleźć już zmieloną macę(Matzah meal), ale jeśli takiej nie możecie kupić, zwykłą macę należy zmielić w blenderze. Tak naprawdę to daje nam możliwość większej kontroli konsystencji, lepiej zostawić trochę większe kawałki, tylko pokruszone, a resztę zmielić do konsystencji bułki tartej.
Moja wersja to klopsiki z ryżem, surówką z marchewki i sosem koperkowym, czyli zestaw idealny na niedzielny obiad :)


Składniki:
180 g (jedno opakowanie) zmielonej drobno, niekoniecznie równo, macy (może być smakowa, zależy od preferencji)
75-100 ml wody
3 łyżeczki mąki ziemniaczanej
3-4 łyżki oleju(rozpuszczonego kokosowego lub rzepakowego)
Sól
Pieprz
Zioła(może być koperek, pietruszka, oregano, bazylia albo mieszanka ziół do drobiu) 
Bulion(może być z kostki)

Sos:
150 ml jogurtu sojowego(opcjonalnie)
3-4 łyżki płatków ryżowych
2-3 łyżki oleju
Sok z cytryny
Sól
Pieprz
Koperek

Mąkę ziemniaczaną rozrobić w wodzie(kilku łyżkach, potem dolać resztę do około 75 ml), wymieszać razem wszystkie składniki na klopsiki. Najlepiej dodać na początek mniej wody, czyli około 75 ml i dolewać więcej jeśli masa będzie za sucha, bo różne mace różnie chłoną wodę, moja była naturalna, ale są też inne smaki i wykonane z innych mąk. Masa powinna się lepić do siebie, ale nie do naszych rąk, powinno dać się z niej zrobić jedną, dużą kulę i tą kulę należy wsadzić do lodówki na około 30 minut do godziny. W tym czasie można ugotować płatki ryżowe: do garnka wlać około 6-7 łyżek wody i wsypać płatki, gotować do momentu aż będą się rozpadać. Jeśli używamy tylko płatków, bez jogurtu, należy ugotować ich więcej, około pół szklanki w 3/4 szklankach wody. Robiłam obie wersje sosu, obie są tak samo smaczne, ja zrobiłam wersje z jogurtem ponieważ akurat mam go dużo z domowej produkcji. Ugotowane płatki blendujemy z podwójną porcją wody, mniej więcej, w stosunku do płatków, łyżeczką soku z cytryny, solą, pieprzem,koperkiem(lub innymi wybranymi przyprawami) i olejem. Jeśli używamy jogurtu zastępujemy nim część wody, samej wody dodajemy tyle, żeby wyszła nam konsystencja sosu śmietanowego. 
Wyjmujemy ciasto z lodówki, formujemy klopsiki i gotujemy w bulionie około 20 minut. 
Surówka z marchewki to wiórki zrobione obieraczką.
Ryż brązowy był gotowany w podwójnej ilości wody(w stosunku do objętości ryżu) przez 10-15 minut, tak, że wciąż był twardy i pod przykryciem dochodził około 20 minut, czyli podczas gotowania klopsików. 


Po ugotowaniu klopsiki można obsmażyć, jeść w zupie(jak w oryginale) lub z dowolnym sosem. Możemy przyprawić je bardziej na ostro i jeść z sosem lub zupą w stylu meksykańskim. Można używać ich też do sosu pomidorowego i makaronu, wtedy, po ugotowaniu, należy włożyć je do sosu i gotować jeszcze kilka minut. Są bardzo uniwersalne, same w sobie nie mają zdecydowanego smaku, więc to zależy tylko i wyłącznie od naszej inwencji :)

 Smacznego!


piątek, 27 listopada 2015

Ser wielozadaniowy

Witajcie!
Dzisiaj przepis na ser, który w zasadzie ciężko nazwać... Jest przepyszny, paprykowy, ciągnący się. Na zimno smakuje trochę jak serek topiony, jest gładki, lekko tłusty i ma charakterystyczną, kremową konsystencję serka topionego. Na ciepło z powodzeniem zmienia się w fondue, łatwo się rozpuszcza, nabiera płynnej konsystencji, ciągnie się jak mocno rozpuszczony ser i jest bardzo bogaty w smaku. Rewelacyjnie też smakuje zapieczony na pizzy albo na grzance czy zapiekance z piekarnika czy mikrofalówki. Może też być użyty jako sos do makaronu albo zapiekanek. 
Dlatego właśnie ciężko go nazwać inaczej, niż serem wielozadaniowym :)

Składniki:
2 średnie(raczej mniejsze) bataty, ugotowane na parze
400-500 ml wody (zależy od Waszego blendera i jego mocy, jeśli wlewacie więcej wody, użyjcie potem więcej agaru i mąki z tapioki)
4-5 łyżeczek agaru (jeśli użyliście więcej wody to i więcej agaru)
4-5 łyżeczek mąki z tapioki
Pól grillowanej papryki
1/3 kubka płatków owsianych
Papryka wędzona
Sól
Pieprz
4 łyżki płatków drożdżowych
Cebula granulowana lub suszona
Łyżeczka octu
Kurkuma
Ewentualnie ostry sos piri piri lub sproszkowane chilli 

Wszystkie składniki, oprócz agaru zmiksować na gładką masę, dodając tyle wody, żeby blender się nie spalił. Jeśli posiadacie mniejszy blender rozłóżcie wszystko na dwa miksowania, ja tak musiałam zrobić, ale nie jest to problemem. Przyprawy dodać według uznania, u mnie była to łyżeczka kurkumy, jedna i po półtorej łyżeczki cebuli, papryki, sosu piri piri plus sól i pieprz do smaku. Do garnka wlać około 4-5 łyżek wody, wymieszać z agarem, dokładnie wymieszać z serową masą i gotować przez około 7-10 minut, żeby aktywować agar i zaparzyć mąkę. Przelać do dowolnego pojemnika lub pojemników i po ostudzeniu przechowywać w lodówce. W zamkniętym pojemniku u mnie ser wytrzymał miesiąc, więc jest całkiem trwałym produktem. 


Nasze "naczynie" do fondue to pojemnik, chyba po jakimś deserze, i wieszak, więc w pełni z recyklingu :) Ser właśnie w takiej formie jest pyszny, płynny, ciągnący, chociaż na kanapce jest równie dobry, nie robi się go zbyt długo, wychodzi go całkiem sporo, można eksperymentować z przyprawami, dodać na przykład szczypiorku albo pomidorów suszonych. Przy tym jest zdecydowanie tańczy niż wegańskie serki do smarowania, które można kupić, a dodatkowo nie zawiera żadnej "chemii", konserwantów i tym podobnych. 
Smacznego!

P.S. W przyszłym tygodniu będą na blogu przepisy na sery pleśniowe(jeśli tylko do tego czasu zdążą sfermentować wystarczająco), zaczną się też przepisy na pierniczki(tylko muszę kupić foremki, wiecie może gdzie dostanę jakieś ładne i niedrogie? Najlepiej na sztuki? Będę wdzięczna za sugestie). W następnej kolejności będą przepisy na sery twarde, dojrzewające(bez obaw, tylko kilka dni) oraz miękkie, idealne do pizzy, sałatki, a także takie, których zrobienie zajmuje najwyżej 5 minut :)

czwartek, 26 listopada 2015

Ciasto w koktajlu: Makowiec

Witajcie!
Dzisiaj troszkę inaczej, bardziej w klimacie nadchodzących świąt, takich typowo Polskich, ciepłych świąt, bo przecież na święta zawsze je się makowca. Oprócz oczywistych walorów smakowych mak jest też bardzo zdrowy. Zawiera witaminy A,D,E, C, wapń, żelazo, miedź, mangan, magnez, fosfor i cynk. Według różnych źródeł jest Polskim "Super Food" czyli żywnością, która zawiera sporo cennych dla nas składników. 
Ale co zrobić kiedy mamy ochotę na makowiec, ale nie chce nam się go piec? Bo to sporo roboty, ciasto, oczekiwanie, pieczenie...
A co jeśli powiem Wam, że Wasz makowiec będzie gotowy w ciągu maksymalnie trzech minut?
 Smoothie stanowczo będzie smakował wielbicielom makowca(w każdej postaci), klusek z makiem i samego maku. 


Składniki:
5-6 łyżek maku mielonego
2-3 namoczone daktyle
2 łyżki namoczonych rodzynek
Skórka pomarańczowa i cytrynowa(świeża lub kandyzowana)
Kilka migdałów(opcjonalnie)
Kubek mleka sojowego
Pół banana
4-5 łyżek otrębów żytnich(lub innych) lub ulubionych płatków, mogą być także bezglutenowe

Przepis należy raczej do tych krótkich, bo wszystko należy tylko zmiksować i przelać do szklanki. Górę można posypać makiem.
Dzięki dodatkowi płatków lub otrębów koktajl smakuje jak ciasto, ma inną konsystencję(która notabene jest niesamowita, piankowa, leciutka), ale smak ma domowego makowca, rolady makowej. Nie potrzeba dodawać do niego cukru, bo jest słodki dzięki daktylom i rodzynkom. 
Jest wyborny, szybki, zdrowy. Nie trzeba rozgrzewać piekarnika, można mieć makowca w nie więcej niż 3 minuty!


Smacznego!
P.S. Jutro kolejna odsłona serii "Deska Serów i Przekąsek", ser wielozadaniowy :)
żelaza, miedzi, manganu, magnezu, fosforu i cynku.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/mak-nie-tylko-na-sen-wlasciwosci-lecznicze-i-odzywcze-maku_42116.htmlża
żelaza, miedzi, manganu, magnezu, fosforu i cynku.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/mak-nie-tylko-na-sen-wlasciwosci-lecznicze-i-odzywcze-maku_42116.html

środa, 25 listopada 2015

Smażony ser

Witajcie!
Wielkimi krokami zbliżają się Andrzejki, później Sylwester, dlatego postanowiłam rozpocząć projekt "Deska Serów i Przekąsek". Nie chce zdradzać za dużo, ale aż do Sylwestra będą pojawiać się tutaj przepisy na sery(twarde, miękkie, przeróżne), a także inne przekąski, które z powodzeniem można podać każdemu(w tym i mięsożercom) na każdej imprezie, ale też takie, które można stosować na co dzień, na śniadanie, do pracy, szkoły, takie "do tańca i do różańca" :)
Zaczynamy od smażonych kotlecików serowych. Myślicie, że uzyskanie chrupiącej "skórki" i miękkiego, ciągnącego się środka jest trudne? Nic bardziej mylnego :) To dziecinnie proste i poza czekaniem nie zajmuje zbyt dużo czasu. Kotleciki smakują zupełnie jak smażony, zwykły ser, są lekko kwaśne, serowe i przyprawione. Mogą być zrobione na ostro z chilli lub bardziej łagodnie, tak jak w mojej wersji z ziołami. Można uformować pałeczki i podawać je z sosem. Są smaczne na ciepło, ale również na zimno. Szczerze powiedziawszy, gdyby dać je spróbować komuś, kto nie miałby pojęcia z czego są, z pewnością by nie zgadł, że nie ma w nich klasycznego nabiału. 

Składniki:

Pół kubka namoczonych przez noc orzechów nerkowca
Pół kubka mleka ryżowego
Pół kubka wody + kilka łyżek do rozpuszczenia agaru
Łyżka jogurtu sojowego(zwróćcie uwagę żeby miał w składzie bakterie jogurtowe)
2 łyżeczki agar agar
2 łyżeczki mąki z tapioki
Sól 
Pieprz
Wybrane przyprawy(u mnie to mieszanka ziół:tymianku, rozmarynu, bazylia, mięty, majeranku, czosnku i cebuli, a można dodać w zasadzie wszystko, na przykład ostry sos, paprykę wędzoną, płatki suszonych pomidorów, czosnek lub czosnek niedźwiedzi, w zasadzie każda przyprawa wytrawna będzie tutaj pasować, można też dodać więcej soli i zrobić serek a la oscypek, z żurawiną lub inną konfiturą albo dżemem będzie pyszny)

Nerkowce zmiksować z wodą, mlekiem, jogurtem, przyprawami i mąką na gładko, przelać do miski, przykryć i zostawić w temperaturze pokojowej na noc, żeby bakterie z jogurtu zadziałały i całość nabrała charakterystycznego, serowo-nabiałowego smaku. Po tym czasie rozpuścić agar w 4-5 łyżkach wody i podgrzać w garnku do momentu aż zacznie gęstnieć, wlać serową mieszankę do agaru, zagotować i ciągle mieszając gotować około 5-7 minut aż nie będzie grudek, w tym czasie zaparzymy też mąkę z tapioki, więc nie ma obaw, że będzie surowa. Zostawić do ostygnięcia w temperaturze pokojowej. Gdy masa będzie już ostudzona, uformować z niej kotleciki o wybranych kształcie(można także ją rozwałkować i wycinać serduszka, gwiazdki, cokolwiek przyjdzie Wam do głowy), obtoczyć w bułce tartej i smażyć na oleju około 1-2 minut z każdej strony.

Smacznego!

wtorek, 24 listopada 2015

Czekoladki a la bounty

Witajcie!
Odkąd pamiętam uwielbiałam czekoladę i wyroby z czekolady, zarówno jeść jak i robić. Czekoladki są jednym z najprzyjemniejszych sposobów na jedzenie czekolady, bo nigdy nie wiesz co kryje się w środku... Pamiętacie, kiedy, jako dzieci, dostaliście pudełko czekoladek i zawsze było zagadką na co się trafi? 
Cóż, tym razem, wiem co jest w środku, ale wciąż jest to bardzo przyjemne, zwłaszcza, że takie własnoręcznie robione czekoladki to świetny prezent dla kogoś bliskiego! Wystarczy dodać ulubione nadzienie, papilotki i pudełko. Wykonanie czekoladek nie zajmuje zbyt wiele czasu i jest dziecinnie proste!
Czekoladki wychodzą bardzo ładne, błyszczące, można je ozdobić wiórkami kokosowymi, ale dla mnie było to zbędne.
Są trochę mniej słodkie niż oryginalny baton, ale jeśli lubicie bardziej słodkie, cukru można dodać.

Składniki:
Tabliczka gorzkiej czekolady
3-4 łyżeczki oleju kokosowego
8-10 łyżek wiórków kokosoych
2 łyżeczki mleka kokosowego w proszku
Ewentualnie cukier do smaku

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z 2 łyżeczkami oleju kokosowego. Wiórki kokosowe wymieszać z mlekiem w proszku, pozostałym olejem kokosowym i drobnym cukrem lub cukrem pudrem, tak, żeby miały konsystencję mokrego piasku(ilość oleju zależy od rodzaju wiórków, jedne są bardziej zmielone, inne mniej, generalnie nadzienie powinno zlepiać się w grudki, ale nie lepić do dłoni). 
Foremki silikonowe o dowolnym kształcie posmarować czekoladą za pomocą pędzelka silikonowego lub łyżeczki(trzeba pamiętać o bokach!), włożyć do lodówki na 5-10 minut, żeby czekolada stwardniała. Po wyjęciu z lodówki nałożyć nadzienie i pokryć warstwą czekolady, tak żeby powstał spód. Musi być on nieco grubszy niż ścianki, żeby czekoladka się nie rozpadła. Ponownie włożyć foremki do lodówki na około godzinę. Jeśli chcemy zrobić więcej czekoladek, a mamy tylko jedną foremkę czekoladki można wyjąć z formy już po 15 minutach, ale wtedy trzeba uważać i upewnić się, że czekolada jest na tyle twarda, że się nie rozpada. Czekoladki można przechowywać w lodówce do tygodnia czasu, w temperaturze pokojowej po kilku godzinach mogą się rozpuszczać.
Swoje foremki kupiłam w biedronce, na jakiejś wyprzedaży. Zazwyczaj są to foremki stricte przeznaczone do czekoladek albo do lodu.


P.S. Na święta, pod choinkę od kilku lat wykonuje takie czekoladki dla moich bliskich, kilka rodzajów dla każdego, spersonalizowane smaki, złote lub srebrne papilotki, wtedy ozdabiam je wiórkami z czekolady, suszonymi lub liofilizowanymi owocami, pakuję w ozdobne pudełeczka. To świetny prezent dla bliskich, przyjaciół, można ich przy okazji przekonać, że nie potrzeba mleka czy masła, żeby zrobić takie pyszności :)  

A Wy lubicie własnoręcznie zrobione prezenty? Dajecie czasem takie? Myślicie, że warto w taki sposób pokazywać innym, że kuchnia roślinna nie jest ani nudna ani niesmaczna?

Smacznego!

niedziela, 15 listopada 2015

Carbonara

Witajcie :)
Wyobraźcie sobie idealnie kremowy, śmietankowy sos z jajeczną nutą i wyraźnie wyczuwalnym smakiem czarnego, świeżo mielonego pieprzu połączony z chrupiącym "boczkiem"? Myślicie, że będą weganinem już nie można jeść takich rzeczy? Zdecydowanie można, jeśli tylko ma się ochotę. Ta wersja sosu carbonara smakuje mi nawet bardziej niż klasyczna, bo nie ma w niej surowych jajek, nie jest też tak ciężka jak oryginał, ale nie ustępuje mu jeśli chodzi o smak albo "kremowość" na makaronie. Jest lekka, ale naładowana smakiem, dobrym smakiem! A do tego wykonanie samego sosu nie zajmuje więcej niż 5 minut.
Składniki:
0,5 szklanki orzechów nerkowca namoczonych przez przynajmniej 3 godziny
0,5 kostki tofu naturalnego
woda
2-4 łyżki płatków drożdżowych
boczek z tego przepisu(opcjonalnie)
czosnek(granulowany lub świeży)
cebula (granulowana, świeża lub suszona)
sól kala namak
pieprz czarny świeżo mielony

Jeśli używamy świeżej cebuli to siekamy ją drobno, podsmażamy na patelni przez około 5 minut, dodajemy czosnek i smażymy jeszcze około minuty. Do blendera wlewamy przegotowaną wodę(tyle, żeby sos nie był zbyt gęsty i żeby łatwiej było to zmiksować, ja dodałam około 1\3 szklanki, ale to zależy od tofu i orzechów, więc warto na początku dodać kilka łyżek i sprawdzać konsystencję), wrzucamy orzechy, tofu, cebule, czosnek(jeśli używaliśmy suszonych), płatki, sól kala namak i blendujemy na gładką, kremową masę. Jeśli używaliśmy świeżej cebuli i czosnku dodajemy do sosu i mieszamy. Łączymy z makaronem, dodajemy boczek, obficie obsypujemy świeżo mielonym pieprzem.
Smacznego!

czwartek, 12 listopada 2015

Węgierska pasta do kanapek

Witajcie ponownie! :)
Dzisiaj będzie przepis na węgierską, ostrą pastę do kanapek z pozostałości bakłażana z boczku. Nie lubię wyrzucać resztek czy jedzenie w ogóle, dlatego zawsze staram się zrobić coś z tego co zostało, przerobić jakoś, tak, żeby nie smakowało tak samo, ale żeby dało się to zjeść. Żeby nie było nudno, ale też żeby nic się nie marnowało. 
Zapach pasty jest fenomenalny, smak głęboki, ostry, ale idealny w połączeniu z pieczywem. Na śniadanie, kolację lub lunch w pracy. Zmiksowana pasta nadaje się idealnie jako dip do nachosów lub frytek. Czasem chyba każdy nie ma ochoty gotować jakiś wymyślnych, pracochłonnych dań, czasem przydaje się coś prostego, szybkiego, ale smacznego i zdrowego :)

Składniki:
Bakłażan pokrojony w kostkę(cały bądź resztki z innego dania)
Pomidory pokrojone w kostę(tak naprawdę ile chcecie, jeśli chcecie bardziej bakłażanową pastę dodajcie mniej pomidorów, jeśli bardziej pomidorową więcej, wszystko zależy od preferencji)
Papryka ostra(lub słodka jeśli wolicie, można też wymieszać)
Pomidory suszone w płatkach 

Na patelnię(lub dno garnka, żeby za dużo nie zmywać:) ) wlać trochę tłuszczu i wysypać paprykę(lub papryki),ciągle mieszając poczekać, aż papryka nabierze ciemnobrązowego koloru, żeby wydobyć z niej pełnię smaku. Dodać pozostałe składniki i wymieszać, żeby papryka się nie przypaliła, dodać trochę wody i gotować na wolnym ogniu około 20 minut, uważając, żeby bakłażan się nie przypalił, jeśli będzie się tak działo dodać trochę wody.
Pastę można zmiksować, jednak nie jest to konieczne. Doskonała jest także do makaronu, posypana po wierzchu płatkami drożdżowymi.

Smacznego!

środa, 11 listopada 2015

Wegański boczek


Witajcie!
To mój pierwszy post na pierwszym blogu, więc wybaczcie jeśli jeszcze nie wszystko jest idealnie :)
Zapraszam :)
Zanim jednak przewiniecie dalej, zgaduj zgadula, z czego jest boczek? :)
Przepis jest dość kontrowersyjny, zwłaszcza dla mięsożerców, bo jak my, weganie, śmiemy podrabiać mięso skoro decydujemy się go nie jeść?! Ano śmiemy, a nawet chcemy. Ja bekon zrobiłam ponieważ w Polsce ogólnie takie rzeczy są wciąż dość ciężko dostępne, a chciałam żeby moja kiedyś twarda i mięsożerna połówka spróbowała. Oczywiście nie zgadł co to jest :)



Składniki:
Bakłażan
Olej
Sól
Przyprawy (ja użyłam mieszanki Kamisa z serii Grill Mates Kurczak Smoky Texan i papryki wędzonej, ale zamiast tej mieszanki można dodać ulubiony zestaw plus papryka wędzona i sól wędzona albo jeśli ktoś posiada to aromat dymu wędzarniczego)

Bakłażana trzeba pokroić w cienkie plasterki, najlepiej zrobić to obieraczką odkrawając jeden plaster samej skórki(jest zbyt gorzka, żeby jej użyć) i kroić na plastry tak, żeby po obu stronach były paski skórki. Obkroić naookoło tak, żeby w środku został sam miąższ z pesteczkami, który można zużyć na przykład do pasty węgierskiej(przepis jutro będzie na blogu) albo do innej potrawy. Plasterki włożyć do miski, obficie obsypać solą, wymieszać i odstawić na 10 minut. Po tym czasie dokładnie odcisnąć wodę z bakłażana, wypłukać plasterki i ponownie odcisnąć wodę- bakłażan powinien być prawie przeźroczysty. Porozdzielać wszystko na plasterki, posypać przyprawami z obu stron i smażyć na patelni, na oleju, po około minucie z każdej strony, tak żeby nasz "boczek" stał się złotobrązowy, ale należy uważać, żeby go nie przypalić. Zdjąć z patelni, odsączyć na ręczniku papierowym. Po chwili plasterki staną się chrupiące, mniej więcej jak chipsy. Po czasie trochę stracą chrupkość, ale wtedy będą nawet bardziej podobne do oryginału, chrupiące po bokach i lekko miękkie w środku. 
Bakłażanowy boczek smakuje i wygląda jak mięsna wersja, brakuje mu może trochę "ciężkości" klasycznego mięsiwa, ale, moim zdaniem, to akurat zaleta. 
Można go traktować jak normalny boczek: jeść na kanapkach z musztardą, dodawać do makaronu, tofucznicy albo jajecznicy wersji wegetariańskiej.

Dajcie znać w komentarzach czy odgadliście z czego jest boczek. Sprawiło Wam to problem? I koniecznie melduje czy Wam też tak smakuje!

Smacznego!