czwartek, 31 marca 2016

Bezglutenowy pudding/deser miętowo-czekoladowy

Witajcie!
 Dziś mam dla Was przepis, który powstał w zasadzie całkowicie przypadkiem, dzięki mojej miłości do połączenia czekolady i mięty... Robiłam krem do tortu przedurodzinowego (w końcu trzeba wypróbować przepis, żeby później klapy nie było, prawda? :) ) i spróbowałam jednego z kremów i nie mogłam się powstrzymać, żeby nie stworzyć tego deseru. Jest pyszny, jeśli lubicie czekolady i czekoladki czekoladowo-miętowe to coś dla Was! Można też nie dodawać czekolady i stworzyć wspaniały, orzeźwiający deser miętowy. Można spokojnie nadać mu zielonego koloru używając spiruliny z odrobiną kurkumy. Jeśli wybierzecie wersję czekoladową kaszy nie trzeba barwić, bo i tak nabierze brązowego koloru. Deser to w zasadzie tylko cztery składniki i woda, wykonanie to w sumie tylko kilka minut.. Nic tylko robić! 


Składniki:
Kasza jaglana
 Woda
1 łyżeczka oleju kokosowego
Herbata miętowa lub listki świeżej mięty
Kakao
Ewentualnie syrop klonowy, z agawy, daktylowy, ksylitol, stewia lub inne słodzidło

Miarką może być cokolwiek, szklanka, kubek, filiżanka, zależy od tego ile deseru chcecie uzyskać, jedna średnia porcja to mniej więcej 1/3 szklanki suchej kaszy jaglanej.
Miarkę kaszy jaglanej wypłukać pod bieżącą wodą aż woda będzie przeźroczysta(zazwyczaj robię to w garnku). Do garnka dodać olej kokosowy, podprażyć kaszę przez około 5-7 minut. W tym czasie zagotować 2,5 miarki wody i dodać do nich herbatę. Moc naparu zależy od Waszych preferencji smakowych, ja bardzo lubię smak mięty, więc na 1 szklankę wody (250 ml) użyłam trzech torebek mocnej, miętowej herbaty (w zasadzie naparu, bo herbaty jako takiej tam nie ma). Po około 5 minutach wyciągnąć torebki i zalać kaszę naparem, Gotować około 15 minut, pozostawić do ostygnięcia. Gdy kasza będzie już chłodna zmiksować ją z minimalną ilością wody lub mleka roślinnego. Jeśli robimy deser miętowy na tym etapie do mleka, z którym miksujemy kaszę należy dodać spirulinę i kurkumę do uzyskania jasnozielonego koloru. Jeśli chcemy deser czekoladowo-miętowy do kaszy należy dodać kakao- ilość także według uznania, ja na 1/3 szklanki suchej kaszy dodałam 1,5-2 łyżeczki. Na tym etapie można także deser dosłodzić, ale nie jest to konieczne. Można też część masy zabarwić na zielono, a część zmiksować z kakaem. Później na talerzyku kub w miseczce zrobić kleks z masy kakaowej, na środek nałożyć kasę zieloną i pokryć kakaową i tym samym zrobić deser z nadzieniem. Można układać go też warstwowo z owocami na przykład w szklance. Deser nie wymaga chłodzenia. 

Smacznego!

piątek, 25 marca 2016

Słodkie "jajeczka" w 5 minut! (Wegańskie szyszki bez dodatku cukru)

Witajcie! 
Kto nie jadł w dzieciństwie słodkich, lepkich szyszek ręka do góry! Każdy kto ich próbował wie, że są przepyszne, słodkie, maślano-mleczne. Dla mnie to stanowczo smak dzieciństwa! Jednak teraz, w dorosłym, zwłaszcza wegańskim życiu, kiedy bardziej zwracam uwagę na to, co jem, nie chciałam robić szyszek jak w oryginalnym przepicie, czyli z dużą ilością białego cukru. Nie za bardzo również chciało mi się gotować wegański kajmak (choć jest pyszny to jednak trochę czasu trzeba mu poświęcić), więc zrobiłam swoją, ekspresową, zdrowszą wersję. Do jej zrobienia możecie tak naprawdę użyć dowolnego ziarna ekspandowanego, u mnie akurat była to kasza jaglana, ale równie dobrze sprawdzi się ryż preparowany, pszenica czy żyto. Szyszki wychodzą bardziej miękkie niż ich oryginalna wersja, ale w smaku są... boskie! Z tego właśnie powodu nie jestem w stanie podać Wam ile szyszek wyjdzie z tego przepisu, bo sporą część masy zjadłam zanim zrobiłam szyszki. Choć nie ma w nich masła ani cukru są słodkie, karmelowe, maślane i naprawdę cudowne. A ich wykonanie zajmuje dosłownie 5 minut! Będą także idealne jako słodka przekąska dla dzieci (i dorosłych) w okresie wielkanocnym, bo bez problemu można uformować masę w kształt jajeczek.


Składniki (na około 5-10 sztuk, zależy ile masy zużyjecie na "próbowanie czy na pewno dobre" oraz jakiego ziarna użyjecie):
Szklanka dowolnego ziarna ekspandowanego
3-4 łyżki syropu z daktyli, klonowego, z agawy (syrop z daktyli doda karmelowego posmaku, klonowy lekko orzechowego, z agawy będzie najbardziej neutralny)
3-4 łyżki oleju kokosowego
2-3 łyżki mleka roślinnego
1/3 łyżeczki soku z cytryny

Do rondelka wlać syrop, zagotować. W tym czasie rozpuścić olej kokosowy, do mleka dodać sok z cytryny i zmiksować lub dobrze wymieszać, dodać olej i wymieszać do połączenia się składników. Dodać mleko z olejem do syropu, gotować około 1-2 minut. Do masy wsypać ziarno, wymieszać. Szyszki można formować od razu lub włożyć masę do lodówki żeby nieco stężała i wtedy formować. Gotowe szyszki także można odstawić do stężenia, ale nie jest to konieczne, ponieważ są pyszne także bez tego.

Smacznego!

wtorek, 22 marca 2016

Surowy (raw) mazurek czekoladowy w 5 minut! (wegański, bez dodatku cukru, bez glutenu, bez pieczenia)

Witajcie!
Dieta surowa, czyli witariańska to dieta, która opiera się na jedzeniu tylko i wyłącznie surowych produktów. Osobom, które nigdy tej diety nie próbowały ani nie miały z nią styczności może wydawać się, że to dość monotonna dieta, tylko warzywa, owoce, pestki, orzechy... I to prawda, te produkty są spożywane przez witarian, ale czy tylko w takiej "zwykłej" formie? Oczywiście, że nie! Dodatkową zaletą jest to, że takie przepisy najczęściej są bardzo proste, szybkie, nie trzeba niczego piec, gotować, co ogranicza ryzyko zrobienia nieudanej potrawy. Także mazurek, który chcę Wam dziś przedstawić jest bardzo łatwy, szybki, a dodatkowo dużo zdrowszy niż jego "tradycyjni" koledzy. 
Jeśli chodzi o smak tego "ciasta", jest ono mocno czekoladowe, dość słodkie, ale pyszne! Ma warstwę "ciasta", które nie smakuje jak tradycyjne, jest jednak lekko chrupiące i wyraźnie czuć różnicę pomiędzy nim, a nadzieniem, które z kolei jest bardziej kremowe, mocno czekoladowe i nieco mniej słodkie. 



 Składniki(na małą tortownicę o średnicy 16 cm):
Ciasto:
3/4 szklanki owoców suszonej morwy białej
 4-8 daktyli (najlepiej świeżych, ale mogą być także suszone daktyle namoczone przez noc w wodzie)
1 łyżka nasion konopii
1 łyżka nasion chia
2 łyżki mielonego siemienia lnianego

Na nadzienie:
1 szklanka zmielonych orzechów (ja użyłam laskowych po produkcji mleka i ziemnych, w proporcji mniej więcej 8:2, można użyć laskowych, ziemnych, włoskich, migdałów, można użyć także mąki orzechowej lub kokosowej, orzechy można dowolnie mieszać)
1-2,5 łyżki surowego kakao (jeśli nie zależy Wam aby ciasto było surowe możecie użyć zwykłego)
100-150 ml mleka roślinnego (zależy od tego jakich orzechów używacie, zwłaszcza czy są to orzechy suche czy jak w moim przypadku po produkcji mleka czyli namoczone)
2 łyżki mielonego siemienia lnianego
Ewentualnie coś do posłodzenia (syrop z agawy, stewia, syrop daktylowy lub najprościej 2-5 daktyli)

Składniki na ciasto zmiksować aż będą w konsystencji przypominać plastelinę (zajmuje to około minuty). Ciastem wyłożyć dno tortownicy(najlepiej pokryte papierem do pieczenia lub folią). Składniki nadzienia wymieszać lub zmiksować(nadzienie powinno mieć konsystencję ciastoliny lub masy solnej, jeśli jest zbyt wilgotne dodajcie więcej orzechów, jeśli zbyt suche więcej mleka), wyłożyć na spód.  Ciasto można ozdobić owocami morwy, orzechami, pestkami, owocami. Ja użyłam morwy, migdałów, czerwonej porzeczki oraz plasterka karamboli. Ciasto można włożyć do lodówki do schłodzenia, wtedy trochę stężeje, ale nie jest to konieczne- można podawać od razu.


Smacznego!

niedziela, 20 marca 2016

Wegasa, czyli wegańska, wegetariańska kiełbasa paprykowa "wędzona" oraz biała

Witajcie!
Zbliżają się święta Wielkanocne, a co za tym idzie część wegan i wegetarian będzie chciała poświęcić koszyczki. Tylko co do nich włożyć jeśli zazwyczaj to kiełbasa, jajka? Przepis na jajka idealne do koszyczka znajdziecie tutaj, babeczki pojawią się wkrótce, ale co zrobić z kiełbasą? Czym ją zastąpić? To wcale nie takie trudne! Wystarczy dosłownie kilka składników, przyprawy, trochę czasu i będziecie mogli włożyć do swojego koszyka wegasę, nie przyciągając tym samym żadnych spojrzeń w stylu "w koszyku musi być kiełbasa, a nie jakieś wege wymysły!". Oczywiście wegasa nadaje się także do jedzenia, w przeciwieństwie do większości kiełbas, które można kupić w sklepach. Jest smaczna na zimno, na kanapkach lub maczana w musztardzie i jedzona w stylu "wiejskim". Smaczna będzie także w tofucznicy, biała będzie idealna w żurku, obydwie sprawdzą się na ciepło, gotowane, smażone, w zapiekankach. Nie rozpadają się, nie rozpuszczają, nie tracą kształtu. Po podsmażeniu zyskują chrupiącą skórkę. Smak możecie regulować według upodobań. Moja wegasa jest mocno paprykowa, bo P. lubi "kiełbasy" w takim stylu. Druga wegasa jest bardziej delikatna, tak, jak typowa biała kiełbasa. Jeśli do masy dodacie więcej jałowca uzyskacie wegasę jałowcową, przez dodanie większej ilości świeżo mielonego pieprzu wyjdzie Wam wegasa bardziej w stylu zwyczajnej lub wiejskiej, możecie też dodać więcej czosnku, majeranku, dodatkowy kardamon sprawi, że będzie bardziej jak salami. Przed dodaniem masy do glutenu można jej spokojnie próbować, pamiętajcie jednak, że baza smakowa musi być naprawdę intensywna, bo po dodaniu glutenu i gotowaniu wegasy smak staje się dużo mniej intensywny. 
Jeśli chodzi o gotowanie, genialny sposób podpatrzyłam u autorki bloga Vegetujemy, który serdecznie Wam polecam! Tutaj znajdziecie przepis na kiełbaski w wersji video, co prawda przepis bardziej dopasowałam "pod siebie" i do swojego pomysłu kiełbasy do koszyczka i do żurku. 


Składniki na wegasę w stylu "chorizo"- paprykową (na około 1 kg wegasy):
300-350 g glutenu*
200 ml wody
50 ml oleju
180-200 g tofu(możecie użyć wędzonego, doda to wędzonego posmaku)
1/2 lub nawet cała papryka czerwona
1 płaska łyżeczka pieprzu (jeśli zależy Wam aby była jak "wiejska" dodajcie 1,5 łyżeczki, najlepiej świeżo mielonego)
2 łyżeczki płatków drożdżowych
2/5 łyżeczki kardamonu (trochę mniej niż 1/2 łyzeczki)
2-3 liście laurowe
2-3 ziela angielskie
2-4 owoców jałowca
1-2 łyżeczki pomidorów suszonych
1-3 łyżeczek papryki wędzonej (można dać jedną łyżeczkę wędzonej słodkiej i jedną ostrej)
2 łyżeczki majeranku
1/3 łyżeczki mielonego kminku
ewentualnie 1 łyżeczka gram masal
1-3 ząbków czosnku lub 1-2 łyżeczki granulowanego czosnku 
1 kostka rosołowa warzywna
Ewentualnie 1 łyżeczka soli lub sos sojowy do smaku 
Kilka łyżek ugotowanej kaszy jaglanej
1-2 łyżki siemienia lnianego

Wodą zagotować. Do blendera włożyć tofu(jeśli macie kostkę 180 g dodajcie całą, jeśli macie kostkę 200 g również, nie robi to wielkiej różnicy, nie trzeba kroić, ważyć), paprykę, wlać wodę, olej, dodać wszystkie przyprawy łącznie z zielem, jałowcem, liściem laurowym oraz kostkę warzywną(nie dodawać siemienia lnianego). Zmiksować na gładką masę,spróbować i ewentualnie doprawić. Do miski wsypać gluten, siemię lniane, kaszę, dodać zmiksowaną masę, wymieszać. Ciasto powinno mieć konsystencję mniej więcej dość twardego i sprężystego ciasta makaronowego. Coś jak ciasto makaronowe z dodatkiem gąbki. Jeśli ciasto będzie za twarde należy dodać odrobinkę wody, jeśli będzie zbyt wodniste dosypać trochę glutenu. Ciasto nie powinno się kleić do rąk, powinno być zwarte, nie powinno być lejące. Przygotować masę wyrabiać przez około 5 minut do całkowitego połączenia się składników. Z ciasta uformować małe lub duże wegasy, zawinąć w folię spożywczą(ja robiłam duże wegasy, nie używałam nitki, końce folii zawiązałam na supełki) i gotować w wodzie z dodatkiem ziela angielskiego i liścia laurowego (na około 4 litry wody(robiłam na raz wegasę paprykową i białą) dodałam 2 ziela angielskie i 2 liście laurowe, które wyciągnęłam w połowie gotowania). Dokładną instrukcję znajdziecie w przepisie tutaj (to genialny sposób!). Całość gotować około godziny, wyciągnąć z wody. Obierać z folii dopiero po ostygnięciu. Kiełbasę trzymać w lodówce w zamkniętym pojemniku. 

Aby zrobić wegasę "do koszyczka" wystarczy przed gotowaniem związać brzegi folii, tak, żeby utworzyła się literka "U".


Składniki na białą wegasę:
300-350 g glutenu
200 ml wody
50 ml oleju
180-200 g tofu
2 łyżeczki płatków drożdżowych
3 liście laurowe
4 ziela angielskie
1/3 łyżeczki kardamonu
2-3 ząbki czosnku lub 1-2 łyżeczki czosnku granulowanego
3-4 łyżeczki majeranku
1-1,5 łyżeczki pieprzu (zależnie od tego jak ostrą kiełbasę lubicie)
1 kostka rosołowa warzywna
1-2 łyżki mielonego siemienia lnianego 
Kilka łyżek ugotowanej kaszy jaglanej
Można dodać jeszcze trochę papryki świeżej, bo biała kiełbasa jest taka lekko różowa, ja dodałam 1/3 papryki

 Wykonanie jest dokładnie takie samo jak wegasy wyżej. Wegasy można gotować razem, smaki się nie pomieszają. 


*W przepisie chodzi o gluten pszenny w formie sypkiej, który można kupić "gotowy". Możliwe jest także uzyskanie glutenu w domu, metodę opisałam tutaj. Wtedy analogicznie przyprawy należy dodać po wyrabianiu mąki z wodą, należy pominąć tofu i zastąpić kostkę rosołową sosem sojowym lub bulionem w proszku. Kiełbasa z takiego domowego glutenu będzie mniej zwarta, będzie zawierała mniej białka oraz bardziej będzie przypominać parówkę, będzie też bardziej gąbczasta, co oczywiście nie znaczy, że będzie niesmaczna, choć mimo wszystko polecam zaopatrzyć się w sypki gluten, gdyż jest to po prostu prostsze i akurat w tym przepisie daje lepsze i pewniejsze efekty.

Smacznego!

czwartek, 17 marca 2016

Wegańskie jajko

Witajcie!
Na diecie wegańskiej nie można jeść jajek, prawda? To znaczy nie można jak nie można, niektórzy nie mogą, niektórzy nie chcą. W jednej i drugiej grupie znajdzie się pewnie kilka osób, które za smakiem jajek mimo wszystko tęsknią. Jeśli myśleliście, że już nigdy nie spróbujecie czegoś podobnego, to... Byliście w ogromnym błędzie! Dzisiaj chcę Wam pokazać, po raz kolejny, że nie musicie z NICZEGO rezygnować przechodząc na dietę wegańską. Moje jajka są całkowicie wolne od przemocy, zawierają całkiem sporo białka, a do tego mają bardzo mało tłuszczu. Są proste, szybkie, nie trzeba godzinami stać przy garach, wystarczy zaledwie 15 minut! Te jajka będą idealne także jeśli obchodzicie Wielkanoc i zastanawialiście się co włożycie do koszyczka. Wystarczy owinąć jajka na przykład w folię spożywczą lub papier do pieczenia czy też folię aluminiową. Jajka trzymają kształt, nie rozpuszczają się w temperaturze pokojowej, można je kroić, można jeść jak zwykłe jajko na twardo. Można także pokroić, dodać do sałatki, plasterki położyć na kanapce, można z nimi robić wszystko to, co robiliście z jajkami na twardo. Czy smakują jak jajka? Niezupełnie. Mają jajeczny posmak, to na pewno, mają także konsystencję jajek, ale w smaku są moim zdaniem znacznie lepsze. Możemy doprawić je według uznania, czyli stworzyć własną, niepowtarzalną wersję jajek!
Jeśli chodzi o foremki- użyłam plastikowych jajek, które dostępne są chyba w każdym markecie. Takie z Minionkami, Krainą Lodu, jakimiś księżniczkami i różnymi takimi(teraz w promocji za 2,99 zł na przykład w Carrefourze, więc nie zbankrutujecie). W środku są zabawki, które rzecz jasna należy wyjąć. Jajeczne foremki dokładnie umyłam i wyłożyłam od środka folią spożywczą starając się żeby miała jak najbardziej równą powierzchnię. 


Składniki (na jedno jajko):
150 ml mleka sojowego (NIESŁODZONEGO)+ 1 łyżka
1/4 kostki tofu (około 30-40 g)
1 łyżeczka agaru (lub według instrukcji na opakowaniu, ponieważ agary bywają bardzo różne)
 Sól kala namak
Płatki drożdżowe
Pieprz biały
Kurkuma
Olej
Ewentualnie ulubiona przyprawy (ja dodałam czosnku granulowanego)

Tofu wymieszać z łyżką mleka sojowego, łyżeczką oleju, solą kala namak(ilość według uznania, ja dałam większą szczyptę), szczyptą pieprzu, szczyptą płatków drożdżowych oraz mniej więcej 1/3 łyżeczki kurkumy (lub do uzyskania satysfakcjonującego koloru), rozdrobnić widelcem najdrobniej jak się da. Ulepić kulkę wielkości żółtka i odłożyć na bok. Do blendera wlać mleko sojowe, wsypać szczyptę pieprzu, 1/2 łyżeczki płatków drożdżowych, przyprawy(u mnie to 1/3 łyżeczki czosnku granulowanego) oraz agar, dokładnie zmiksować. Zawartość blendera wlać do garnka i gotować około 10 minut na średnim ogniu od czasu do czasu mieszając. Po zdjęciu ze źródła ciepła dodać sól kala namak (u mnie mniej więcej pół łyżeczki), zamieszać. Do przygotowanych i wysmarowanych olejem foremek wlać białą masę, włożyć żółtko do większej części. Po około 5-7 minutach(lub kiedy masa będzie częściowo ścięta- po dotknięciu powinniśmy czuć "skórkę", a pod nią wciąż płynną masę) połączyć obie połówki i zostawić do ostygnięcia. Później można wsadzić jajka do lodówki, jednak nie jest to koniecznie ponieważ agar żeluj także w temperaturze pokojowej.

Smacznego!

środa, 16 marca 2016

Bezglutenowy mazurek wielkanocny bez pieczenia o smaku Snickersa, Twixa i Bounty

Witajcie!
Wyobraźcie sobie ciasto bez pieczenia, bezglutenowe, bez cukru, wegańskie, a więc bez jajek, mleka, masła, bez soi... Brzmi jakby, podążając za zdjęciem krążącym po Internecie, ciasto było z kostek lodu. A nie jest! Jest za to o smaku... Snickersa, Twixa i Bounty! Trzy smaki w jednym cieście? Pewnie zabierze mi to dużo czas... Otóż nie! Przygotowanie mojego ciasta zajmie Wam pół godziny. Dodatkowo to opcja bez pieczenia, a więc nawet najbardziej pechowym kucharzom się uda! Możecie oczywiście zrobić mazurek w jednym smaku, zwiększając ilość nadzienia w przepisie trzykrotnie. Ale wyobraźcie sobie to zaskoczenie, kiedy zapytacie wszystkożernego gościa czy chce kawałek mazurka o smaku Twixa, a może Snickersa, a może Bounty? Uwielbiam takie szybkie, ale bardzo efektowne przepisy. Jeśli jesteście weganami lub macie alergię na jajka, nabiał gluten, naprawdę nie musicie z niczego rezygnować, zwłaszcza w święta. Dodatkowym atutem jest, że choć ciasto jest bardzo słodkie, to nie ma w nim ani grama cukru. 


Składniki:
Na ciasto(tortownica o średnicy 24 centymetrów):
Szklanka płatków jaglanych(lub 1,5 szklanki, jeśli wolicie grubsze ciasto)
1 łyżka melasy lub innego słodzidła (użyłam melasy karobowej)
Szczypta soli 
1 łyżka nasion chia i 1,5 łyżki mielonego siemienia lnianego zalane 2/5 szklanki wody(trochę mniej niż połowa)
Ewentualnie 3-4 łyżki mąki orzechowej lub kokosowej(albo zmielonych orzechów, poprawi to smak ciasta)

20 świeżych lub suszonych, namoczonych daktyli zblendowanych na gładką masę z 4 łyżkami płynnego oleju kokosowego i ewentualnie wodą z moczenia lub w przypadku świeżych daktyli z odrobinką normalnej, przegotowanej wody (tak, żeby nie spalić blendera i żeby masa miała konsystencję gęstego karmelu, pasty; u mnie było to 5 łyżek wody- używałam świeżych daktyli, ale wiadomo, że daktyl daktylowi nierówny)
Tabliczka gorzkiej czekolady i 2 łyżki oleju kokosowego

Na nadzienie o smaku Snickersa:
Garść orzeszków ziemnych
Pół szklanki mąki z orzechów ziemnych lub zmielonych orzechów (mogą być ziemne lub migdały)
1/2 masy daktylowej
1/3-1/2 łyżeczki soli

Na nadzienie o smaku Twixa:
1/3 szklanki płatków jaglanych
1 łyżeczka siemienia lnianego i jedna łyżeczka nasion chia zalane 1/3 szklanką wody
1/3-1/2 łyżeczka soli
1/2 masy daktylowej

Na nadzienie o smaku Bounty:
1/3-1/2 szklanki wiórków kokosowych
1/3-1/2 szklanki płatków jaglanych
Słodzik (użyłam szczypty stewii)
2 łyżeczki oleju kokosowego
1/3-1/2 szklanki wody

Składniki na ciasto wymieszać, jeśli będzie za suche dodać trochę wody, jeśli zbyt wilgotne dodać trochę płatków. Gotową masą wyłożyć blaszkę- można na spód dać krążek z papieru do pieczenia, jednak ciasto po oddzieleniu nożem bardzo łatwo odchodzi od formy, więc nie jest to koniecznie, jednak trochę ułatwia sprawę. Ciasto należy dość mocno ugnieść w tortownicy pamiętając żeby zrobić też delikatne brzegi Wstawić do lodówki na czas robienia nadzienia. 
Rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej z 2 łyżkami oleju kokosowego.
Ciasto najlepiej "podzielić" na trzy części rysując sobie delikatnie linie końcówką noża lub na przykład wykałaczką. 



Nadzienie o smaku Snickersa
Orzeszki wymieszać z połową masy daktylowej. Drugą połowę masy wymieszać z mąką lub zmielonymi orzechami i solą. Wyłożyć na ciasto, najpierw orzeszki w całości, później słoną masę orzechową.

Nadzienie o smaku Twixa:
Wszystko poza masą daktylową wymieszać razem. Wyłożyć na ciasto, robiąc podwójną jego warstwę. Na to nałożyć masę daktylową. 



Nadzienie o smaku Bounty:
Wszystkie składniki wymieszać, poczekać 2-3 minuty i wyłożyć na ciasto. 

Na wierzch wylać czekoladę i rozsmarować. Jeśli chodzi o dekorację, króliczka zrobiłam z masy orzechowej, której troszkę mi zostało. "Bazie" to kawałki pokrojonych migdałów wymieszane z resztką czekolady z dodatkiem kakao oraz z połówek orzeszków ziemnych.

Całość należy wstawić do lodówki na 1-2 godziny lub na całą noc. 

Smacznego!

wtorek, 15 marca 2016

Wegański "łosoś" grillowany i "łosoś" pod pierzynką

Witajcie!
Myślałam, że to smak, którego nie uda mi się odtworzyć, poważnie, nawet nie miałam takiego zamiaru tworząc ten przepis, a jednak efekt wyszedł jaki wyszedł... czyli rewelacyjny! Smak jest powalający, bardzo delikatny, lekko tylko rybny, tak jak łososia. Jeśli tęsknicie za tym smakiem, ale z przyczyn etycznych lub zdrowotnych nie jecie ryb to jest przepis dla Was! To kolejna potrawa, która przekonuje, że to przyprawy, dodatki tworzą smak znanych nam potraw, potraw, za którymi tęsknimy, a to oznacza tak naprawdę, że nie ma smaku, którego nie da się podrobić, czyli nie musimy z niczego rezygnować! Myślę, że także kolor ma tutaj spore znaczenie i wpływ na autosugestię, że coś smakuje tak, jak wygląda. Wiecie, skoro jest różowe i pachnie jak ryba to pewnie jest łososiem. To jeszcze bardziej zadziałało!
Do stworzenia przepisu użyłam kilku trochę bardziej "egzotycznych" składników, które jednak są dostępne w większości popularnych marketów. Jednym z nich są czerwone, malutkie nasionka Arnoty właściwej, które są naturalnym, czerwonym barwnikiem. Na smak nie mają wpływu, więc możecie użyć zamiast nich innego barwnika, wedle uznania.
Drugi składnik to sos, który kupiłam i właściwie nie wiedziałam co z nim zrobić, więc po prostu wlałam go do tej potrawy i to był strzał w dziesiątkę! Mowa o sosie z przyprawą Mirin z tygodnia azjatyckiego z Lidla. Dopiero po dodaniu go do potrawy przeczytałam, że używa się go do zabijania rybnego posmaku... Moim zdaniem raczej go dodaje, aż sprawdzałam czy aby na pewno nie zawiera sosu rybnego, ale jest w pełni wegański. Jeśli nie macie do niego dostępu możecie użyć sosu sojowego lub pasty miso.


Składniki:
Kostka tofu naturalnego Bio Polsoi (koniecznie Bio- jest bardziej neutralne w smaku- mniej czuć fasolowy aromat)
2 łyżki sosu z przyprawą Mirin(lub jasnego sosu sojowego- może to mieć wpływ na kolor lub 1 łyżka pasty miso)
2 łyżeczki nasion Arnoty (dostępne w Auchan na dziale ze zdrową żywnością) lub innego czerwonego barwnika (jeśli nie zależy Wam na kolorze, można pominąć)
3-4 małe kawałki nori (użyłam Kimmy wasabi) lub mniej więcej 1/3-1/2 dużego arkusza pocięta na malutkie paseczki
2-3 łyżki soku z buraków(lub barszczu)
Skórka i sok z jednej cytryny
Szczypta czosnku granulowanego
Szczypta kurkumy
Szczypta cukru lub innego słodzika
Łyżeczka koperku suszonego lub zmiksowany świeży koperek(także około 1 łyżeczka)
 1/3-1/2 łyżeczki soli
Szczypta białego pieprzu

Tofu przekroić na dwa kotlety. Nasiona Arnoty zalać 3-4 łyżkami wrzątku i wymieszać z pozostałymi składnikami marynaty. Tofu marynować prze kilka godzin, najlepiej przez noc. W ciągu marynowania można przewrócić tofu na drugą stronę żeby było równomiernie zamarynowane. Po tym czasie usmażyć na mocno rozgrzanej patelni grillowej lekko posmarowanej tłuszczem. Podawać z cytryną.

A jeśli chcecie coś troszkę bardziej wymyślnego...

Zapiekanka z "łososia"

Składniki:
300 ml mleka sojowego
3 łyżeczki octu
100 ml oleju
Pęczek koperku
Średni por
Sól
Pieprz
3-4 łyżki mąki z tapioki
Nori

Mleko zmiksować z  octem i odstawić na chwilę. W tym czasie wyciąć z nori "skórę" naszego łososia i ułożyć w blaszce lub naczyniu żaroodpornym. Na nori położyć grillowanego łososia. Do mleka dodać olej, miksować około 1-2 minut. Dodać przyprawy, mąkę i połowę koperku, zmiksować do połączenia się składników. Pora pokroić na piórka, koperek posiekać. Wymieszać z sosem i wylać na łososia. Na wierzch można położyć plasterki cytryny, które nie tylko pięknie wyglądają, ale także oddają smak do zapiekanki. Piec w 160 stopniach z termoobiegiem około 20 minut i później bez termoobiegu jeszcze około 10 minut, do zrumienienia.
Podawać z kaszą lub ryżem i surówką.



 Smacznego!


wtorek, 8 marca 2016

Truskawkowe serce, czyli deser bardzo awaryjny bez cukru

Witajcie!
Na pewno doświadczyliście kiedyś sytuacji gdy mieliście ochotę na coś słodkiego, oczywiście mieliście dostęp do owoców, ale to jednak nie było to... Każdy ma czasem ochotę nieco pogrzeszyć zjadając coś innego niż same owoce. Ja uwielbiałam kiedyś owoce z bitą śmietaną albo bitą śmietanę z czekoladą... Pamiętam, że jako dziecko chodziłam z Dziadkiem do kawiarni i taki właśnie deser jadłam, bitą śmietanę z czekoladą. Później wolałam wersję z owocami, bo wprost uwielbiam połączenie kremowej, słodkiej śmietanki z kwaśnymi owocami. Ale co zrobić gdy wegańska bita śmietana nie jest już wcale tak łatwo dostępna? Można zrobić ją oczywiście z mleczka kokosowego i jeśli mamy jakieś w lodówce to świetne rozwiązanie, ale nie każdy je ma, prawda? I co wtedy? Na ratunek przychodzi sojowa śmietanka! Nie jest do końca jak bita śmietana, jest nieco mniej puszysta, ale do owoców sprawdza się rewelacyjnie! Może stanowić także świetną bazę pod kremy do tortów(przepisy będą wkrótce), można dodać ją do gorącej czekolady lub kawy. Można także zrobić z nią deser, który dziś Wam proponuję. Nie musi on być truskawkowy, nada się każdy inny owoc, ja akurat truskawki i czerwone porzeczki miałam pod ręką, więc ich użyłam, ale nadadzą się także jagody, borówki, maliny, żurawina, jeżyny, wiśnie, ananas, melon, arbuz, banany, jabłka, kiwi, w zasadzie każdy, który lubicie. Wykonanie deseru zajmuje nie więcej niż 5 minut, a dodatkowo składniki pewnie macie w lodówce!


Składniki:
Mleko sojowe(może być smakowe)
Olej(słonecznikowy, rzepakowy, z pestek winogron, nada się każdy o neutralnym smaku i płynnej konsystencji)
Ocet jabłkowy 
Słodzik (użyłam stweii, ale może być każdy inny)
Owoce(u mnie truskawki i czerwona porzeczka)
Czekolada lub kakao
Ewentualnie posiekane orzechy (ja użyłam migdałów)

Najpierw musimy odmierzyć porcję mleka, najlepiej jest robić to naczyniem, w którym będziemy podawać deser. Mleka powinno być troszkę więcej niż połowa, mniej więcej 3/5. Ja używałam kieliszka o pojemności 300 ml, czyli mleka mniej więcej 180 ml. Na każde 100 ml mleka wlewamy jedną łyżeczkę octu, czyli ja użyłam niecałych dwóch. Wszystko razem miksujemy około 30 sekund i dajemy chwilkę się ściąć. W tym czasie myjemy truskawki, pozbawiamy szypułek i kroimy na plasterki. Takie plasterki najczęściej same mają kształt serca, więc świetnie posłużą do ozdoby. Jeśli używamy innych owoców także należy je pokroić lub tylko umyć. Jeśli używamy owoców mrożonych należy je rozmrozić nie wylewając soku. Do śmietany wlewamy olej w proporcji 2:5, czyli trochę mniej niż połowę objętości mleka, w moim przypadku było to mniej więcej 80 ml. Miksujemy blenderem lub mikserem aż do uzyskania pożądanej konsystencji, dodajemy słodzik i mieszamy lub miksujemy jeszcze przez chwilę. Zazwyczaj zajmuje to około 2-5 minut, w zależności od miksera czy blendera. 1/3 śmietanki przekładamy do kieliszka i "przyklejamy" owoce do jego wewnętrznych krawędzi, aby po ich zalaniu uzyskać wzór widoczny z zewnątrz. Na śmietanę wykładamy następną warstwę naszych owoców, w moim przypadku była to czerwona porzeczka, mrożona, a więc razem z sokiem. Aby ładniej wyglądało rozprowadzamy sok po bocznych krawędziach. Na to kolejna, 1/3 porcja śmietany i znowu owoce, tym razem truskawki, ja zrobiłam sobie podwójną warstwę i dodatkowo posypałam wszystko posiekanymi migdałami. Na to ostatni porcja śmietany. Całość można udekorować startą na tarce czekoladą(najlepiej gorzką) lub posypać kakem(wysypać kakao na malutkie sitko i delikatnie potrząsając posypać wierzch deseru. 

Smacznego!