poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Wegański/Wegetariański grill: proste szaszłyki z "kurczakiem"

Witajcie!
Zaczyna się robić ciepło, dodatkowo już za tydzień wypada długi, majowy weekend, a to oznacza sezon na... grilla oczywiście! Kiedyś, za czasów kiedy jadłam jeszcze mięso, uwielbiałam grille, to była jedna z naprawdę niewielu form przygotowania mięsa, która praktycznie zawsze mi smakowała. Po przejściu na weganizm troszkę mi tego brakowało, oczywiście grillowałam warzywa, owoce, tofu, ale jednak nie znalazłam nic co przypominałoby mi smak dobrze przypieczonego mięsa. Aż do wczoraj... Wczoraj zrobiłam szaszłyki, które nie tylko wyglądają jak "normalne", ale także tak smakują! Podejrzewam, że w dużej mierze to kwestia przygotowania, ale także przyprawy, której użyłam. Był to mix do mięs, który, muszę przyznać, zaskoczył mnie. Ogólnie nie przepadam za takimi miksami gdzie na pierwszym miejscu w składzie jest sól, bo zazwyczaj, gdy smak przyprawionej potrawy jest taki, jaki mi odpowiada to jednocześnie potrawa jest stanowczo zbyt słona. Tutaj po spróbowaniu samej przyprawy myślałam, że będzie podobnie, ale po spróbowaniu szaszłyków... Zdecydowanie można by pomylić zwykłe kotlety sojowe z kurczakiem, poza faktem oczywiście, że przy sojowych nikt nie został zabity. Kotlety sojowe po raz pierwszy w ogóle nie miały smaku soi, były soczyste, nie wysuszyły się, były przypieczone, lekko nawet przypalone(takie niestety lubię najbardziej), zyskały chrupiącą skórkę. Swoje szaszłyki przygotowałam na patelni grillowej, ale spokojnie możecie zrobić to na normalnym grillu. Najlepiej sprawdzi się tacka albo ruszt plus folia aluminiowa. Przepis jest naprawdę prosty, szybki, a efekt znakomity. 
Jest to też pierwszy przepis z nowej serii: Wegański/Wegetariański grill. Oczywiście wszystkie przepisy będą wegańskie. 

Jeśli chodzi o powody, dla których mimo weganizmu robię coś co smakuje jak mięso. Pisałam o tym już wielokrotnie, ale powtórzę jeszcze raz: nie wszyscy weganie nie jedzą mięsa, bo im nie smakowało. Część nie je, mimo, że smakowało, ale nie chcą przyczyniać się do zabijania zwierząt. Część, jeśli nie większość, tęskni za niektórymi smakami i nie widzę nic złego w tworzeniu ich z roślin. Nikogo dzięki temu nie zabijamy, a mamy to, za czym tęskniliśmy. Poza tym, wierzę, że jeśli pokażemy ludziom, że nie muszą wcale z niczego rezygnować to więcej osób przestanie jeść mięso. Nie oszukujmy się, większość ludzi w takich względach jest egoistami, przedkłada swoje doznania smakowe ponad życie zwierzęcia, a jeśli zobaczy, że da się bez zabijania, w dodatku prościej (przy takich wegańskich szaszłykach nie musimy martwić się, że mięso będzie surowe w środku) może spróbuje? Jeśli przekonam choć jedną osobę, że dieta wegańska nie jest żadnym wyrzeczeniem to będzie mój sukces. Jeśli nie tęsknicie za mięsnymi smakami, obrzydza Was to, nie róbcie moich przepisów. 



Składniki:
Kotlety sojowe (u mnie jedna paczka)
Woda
Olej
Wybrane dodatki, u mnie: pieczarki i papryka, ale możecie dodać cokolwiek dodawaliście do "normalnych" szaszłyków

Kotlety sojowe zalewamy wrzątkiem, tak, żeby były zakryte, wsypujemy przyprawę bulionową(dodałam mniej więcej 2 łyżeczki), łyżeczkę miksu do mięs i mieszamy. Zostawiamy na około 20-30 minut. Po tym czasie wylewamy prawie całą wodę, zostawiamy na dnie około 1-3 łyżek, polewamy wszystko około 3-4 łyżkami oleju i posypujemy przyprawą do mięs(ja dodałam około 1-2 łyżeczek). Kotlety pokrywamy marynatą, zostawiamy na kilka godzin w lodówce. U mnie leżały w zasadzie 3 dni i nic się z nimi nie stało. 
Po tym czasie wyjmujemy kotlety z lodówki, kroimy na połówki i nabijamy na patyczki do szaszłyków razem z dodatkami. Najlepiej nabijać dwa kawałki, czyli jeden kotlet koło siebie, żeby było nieco grubsze. Grillujemy pod "przykrywką" z folii aluminiowej (nie ważne, czy na patelni czy na grillu, szaszłyki po prostu przykrywamy folią) obracając jak się zrumienią. 




Jeśli chodzi o przyprawy użyte w przepisie, jestem nimi zachwycona! Smaki są wspaniałe, składy krótkie, proste, póki co testowałam tylko przyprawy, trochę produktów do testowania mi jeszcze zostało, ale patrząc na składy mogę je Wam z czystym sumieniem polecić. Tutaj znajdziecie listę miejsc gdzie możecie je nabyć, można także skorzystać ze sklepu Internetowego. Firma oferuje wiele zdrowych "gotowców", mixów przypraw, mixów do wypieku chleba oraz miksów kasz i ziaren!

Smacznego!

1 komentarz:

  1. Podobnie jak Ty nie jem mięsa z uwagi na cierpienie zwierząt, mięso zawsze mi smakowało i cieszy mnie, że starasz się przywołać mięsne smaki w wege wersji :) Twoje szaszłyki zrobię jak tylko dorwę przyprawę, o której wspominasz w przepisie, pozdrawiam,
    Fukaeri

    OdpowiedzUsuń