piątek, 12 lutego 2016

Wegańskie maseczki, oczyszczanie twarzy i malinowe, gładkie usta

Witajcie!
Dziś już drugi z serii wpisów o wegańskich, domowych kosmetykach. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić sposób między innymi na odświeżoną, napiętą skórę twarzy, piękne, lśniące włosy, dobrze oczyszczoną cerę oraz większe, gładkie usta. Chcę pokazać też, że domowe kosmetyki są tak naprawdę bardzo proste do wykonania, a ich działanie jest dużo, dużo lepsze niż tych sklepowych. No i wiemy dokładnie co nakładamy na swoją skórę, na włosy. 

Pierwszym, dość obszernym tematem są maseczki. Jest ich naprawdę wiele, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że maseczki możemy nakładać na twarz, dłonie, stopy, włosy...
Dziś chciałabym przedstawić Wam dwie maseczki: jedną do twarzy i jedną do włosów.  
Obie maseczki są bardzo łatwe i dają natychmiastowe, bardzo satysfakcjonujące rezultaty! 
Maseczka do twarzy to w zasadzie spirulina i woda różana. Aby ją wykonać na talerzyk wysypuję około 1-1,5 łyżeczki spiruliny i po kropelce dodaję wodę różaną, do momentu aż uzyskam konsystencję pasty. Maseczkę należy nałożyć na twarz, szyję i dekolt i zmyć po około 20 minutach. Efekt jaki daje to gładka, napięta, nawilżona skóra. Będzie idealna do każdej cery, ale najbardziej spektakularny efekt daje na cerze dojrzałej. 
Drugą maseczką jest maseczka do włosów. Przepis pochodzi z tego bloga, a efekty są naprawdę bardzo dobre! Włosy robią się proste, lśniące, wydają się gęstsze, w taki sposób można zużyć też odżywkę czy maskę, która samodzielnie się nie sprawdza.

Kolejny kosmetyk to pasta migdałowa do twarzy z tego filmiku, czyli domowa wersja kultowego produktu z Lush'a. Ja swoją zrobiłam z "odpadków" po mleku migdałowym i oliwy z oliwek. Jakie efekty daje? Wspaniale oczyszcza, sprawia, że pory są mniej widoczne. To najlepszy kosmetyk do oczyszczania twarzy jakiego używałam :)


Ostatni kosmetyk to malinowy, cukrowy peeling do ust, który dodatkowo może sprawić, że usta będą pełniejsze. To również domowa wersja kosmetyku Lush'a, który jednak niestety trochę przeraża ceną. Jeśli chodzi o jego wykonanie- użyłam mniej wiece 1,5 łyżki cukru, troszkę syropu malinowego, trochę rozpuszczonego oleju kokosowego. Generalnie powinno to mieć konsystencję takiej gęstej pasty. Peeling nakładamy na usta, czekamy około minuty i pasujemy je przesz 1-2 minuty. Później możemy kosmetyk albo zjeść albo spłukać. Aby otrzymać efekt pełniejszych i bardziej czerwonych ust do peelingu należy dodać małą szczyptę chilli. Można go też przygotować w mniejszej porcji, takiej na raz, ale większa ilość świetnie nadaj się na prezent!



2 komentarze:

  1. Czy kosmetyki można przechowywać, czy robisz na bieżąco? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę pastę przechowuje w lodówce, peeling spokojnie też, a maseczki robię na bieżąco :)

      Usuń